Żółwie morskie – Wszystko co musisz wiedzieć, aby nie być kolejnym nieświadomym turystą

Żółwie morskie od zawsze były na mojej liście rzeczy do zobaczenia.

I w momencie pisania tego zdania jest mi za to wstyd.

 

Pierwszy raz ogromne żółwie morskie zobaczyliśmy na Sri Lance. Jakie to było piękne doświadczenie, gdy widzieliśmy je na malutkiej, prywatnej plaży, gdzie siedział tylko jeden lokalny ziomek. Wcześniej godzinami siedzieliśmy i wypatrywaliśmy tych pięknych stworzeń w wodzie. Aż jednego dnia gość nas zawołał i pokazał w którym miejscu możemy je zobaczyć. Wyjaśnił, że około godziny 14-16 żółwie jedzą jakieś glony z pobliskich skał. I gdy ten pokarm jedzą, wypływają chwilę po tym, na powierzchnię, aby złapać oddech. I tego dnia widzieliśmy ich dziesiątki!

Sri Lanka Żółwie morskie

Gdy pewnego deszczowego dnia wybraliśmy się posurfować, szybko zmyłam się do domu, a Kuba został na plaży. Po kilku godzinach wrócił i od razu zabrał mnie spowrotem na plażę. Tego dnia zobaczyliśmy chyba ponad 100 kg martwego żółwia. Pamiętam i do teraz czuję ciarki, które przechodziły moją skórę. Tak pięknego, a zarazem smutnego widoku nie widzi się zbyt często.

Żółwie morskie w Ameryce Centralnej

Zamieszkaliśmy na jednej z Nikaraguańskich wiosek. Przyjaźni ludzie, dużo wesołych dzieci, dzika przyroda wokoło i niewielka odległość do najpiękniejszych plaż w tym kraju. Tego dnia wybraliśmy się na Playa de Guasacate w poszukiwaniu naturalnych basenów. Baseny znaleźliśmy i spędziliśmy tam z pół dnia. Powiedziałam wtedy Kubie, że ciekawi mnie kiedy zobaczymy w końcu żółwie morskie o których opowiadali nam mieszkańcy. I tak 3 minuty później… zobaczyliśmy żółwia!

Taka już jestem, że ciężko mi opanować chwilową ekscytację. Bezmyślnie sięgnęłam po telefon i zaczęłam nagrywać filmik i zrobiłam jedno zdjęcie. Po chwili dopiero zauważyłam, że żółw dziwnie się zachowuje, a jacyś ludzie zaczęli na nas krzyczeć żebyśmy sobie poszli. I odeszliśmy z dziwnymi myślami, zastanawiając się o co chodzi.

Następnego dnia postanowiłam poszperać trochę w Internecie i to co znalazłam wprawiło mnie w smutek i do teraz czuję wstyd za swoje zachowanie.

Samica ta składała jaja, stąd też jej dziwne ruchy. Spotkaliśmy ją w trakcie jakże intymnej chwili i ja stałam z aparatem w ręce. Aż strach pomyśleć, co by się stało, jakby na tej plaży były setki takich osób jak ja. I co znalazłam na swoją odpowiedź? Kolejny filmik na którym turyści w Kostaryce skutecznie uniemożliwiają składanie żółwiom jaj! Tylko spójrz na to bezmyślne zachowanie.

Nie zrozum mnie źle. Kocham ludzi i to, że podróżują i cieszą się, że widzą takie piękne zwierzęta. I ja się z tego cieszę! My mieliśmy szczęście, bo zobaczyliśmy je w swoim naturalnym środowisku bez udziału osób trzecich. Ale takie bezmyślne zachowania, aby tylko zrobić sobie zdjęcie, nie należą do pięknych. Pokazują jak bardzo zależy nam na zrobieniu zdjęcia, a nie oglądaniu w oddali tak wyjątkowej chwili.

Kolejny materiał, który znalazłam także wprowadził mnie w osłupienie. W Meksyku rozwija się biznes polegający na zbieraniu i sprzedaży żółwich jaj. Oczywiście władze zakazały wykopywania ich i sprzedaży na lokalnych marketach, jednak ludzie wciąż to robią. Na targach możemy znaleźć żółwie jaja, tak jak w menu restauracji.

Nie chcę, aby był to jeden z tych kolejnych pouczających tekstów. Nie jestem żadną specjalistką, piszę tylko o tym co widzę i co sama doświadczyłam. A w tym wydarzeniu poczułam wstyd o którym chciałabym aby ktoś w przyszłości przeczytał. I zastanowił się kilka razy, zanim wkroczy się bezprawnie w czyjeś życie, niszcząc jego intymność.

.

.

Dzięki za przeczytanie i jeśli Ci się podobało zapraszam także do lektury innych postów. Wpadnij także na nasz instagram i fanpage, gdzie znajdziesz zdjęcia i relacje z naszych podróży! Kocham się z wami dzielić, dlatego proszę o udostępnienie tego postu znajomym. Napisz też co o tym sądzisz i o czym chętnie tu przeczytasz.

Justyna